To dobre pytanie jest, bo…
Problem naszej współczesnej cywilizacji polega na tym, że przestała zadawać pytania sobie samej. Niepostawienie pewnych pytań pociąga za sobą bardziej niebezpieczne skutki niż nieumiejętność dania odpowiedzi na te, które objęto już oficjalnym programem. Natomiast zadanie źle sformułowanego pytania zbyt często pomaga odwrócić uwagę od zagadnień naprawdę istotnych. Cenę milczenia płaci się w walucie ludzkich cierpień. W końcu to właśnie stawiając dobre pytania, sprawiamy, że los różni się od przeznaczenia, a dryfowanie od żeglugi. Kwestionowanie niepodważalnych przesłanek, na których opiera się konstrukcja naszego sposobu życia, jest zadaniem, które powinniśmy podjąć zarówno ze względu na naszych współtowarzyszy w człowieczeństwie, jak i nas samych.
Zygmunt Bauman
Ale akurat na to pytanie to my odpowiedź mieliśmy zanim zostało ono postawione…
“Bo my jesteśmy zdegustowani. Głównie tym, że – w myśl znanego rozróżnienia – z obywateli stajemy się konsumentami. Czyli, że horyzontem pokoleniowych pragnień – zamiast szlachetnej troski o dobro wspólne – staje się domek z ogródkiem i sobotnim grillem.
Więc chcielibyśmy sobie pewne rzeczy przemyśleć na nowo. Przemyśleć, czy aby na pewno obecna wersja kultury i gospodarki jest jedynie możliwą. Czy aby na pewno miała rację pewna Margaret T., która wmawiała wszystkim, że „There Is No Alternative” (TINA). Co do nas, to nie wierzymy, aby mogło być aż tak źle :). Czyli że musi być alternatywa. A więc AntyTINA. W gruncie rzeczy to właśnie tak moglibyśmy się nazywać.”
Idea grupy dyskusyjnej powstała w umyśle ojca Macieja Roszkowskiego już kilka lat temu. Marzeniem Ojca zdawały się być czasy, w których na krużgankach krakowskiego klasztoru dominikanów tłoczyli się dumni rewolucjoniści w rozciągniętych swetrach… Co więcej, dyskutując o sprawach wagi najwyższej, palili na tych krużgankach papierosy… Rewolucyjne czasy, rewolucyjne obyczaje… Ojciec Maciej kilka razy próbował wskrzesić ducha rewolucji - niestety zawsze liczba rewolucjonistów, poczatkowo nawet całkiem spora, zmniejszała się do kilku najdzielniejszych, których bez problemu mógł pomieścić klasztorny karcer…
I tak, z nadziei, że “może tym razem…” powstało w “Beczce” KTO. Ojciec, nauczony doświadczeniem, zorganizował pierwsze spotkanie w kacerze, który wyjątkowo okazał się za mały. I za mały był nie tylko podczas pierwszego spotkania, a spajająca nas nie jedynie duchowo ciasnota (bynajmniej nie umysłów) towarzyszyła dyskusjom KTO-siów do czerwca…
CO zrobił KTO?
KTO rozmawiał i dyskutował, KTO czytał i rozmyślał; KTO nakręcił nawet swój własny film o prawach autorskich.
Tematy, które nas zajęły:
Interes własny czy dobro wspólne?
Wspólnota solidarna
Łamanie praw człowieka w Tybecie
Czy w imię odpowiedzialności za większe dobro nie należy przemilczać krzywd pewnych narodów?
Mieszczaństwo i mieszczańskość
Czy Powstanie Warszawskie było słusznym zrywem?
Jacy z nas “Edukatorzy”? (refleksja nad filmem Hansa Weingartnera)
Wizja świata bez praw autorskich
Co nam dziś pozostało z patriotyzmu
Człowiek w społeczeństwie informacyjnym
Feminizm
O oślizgłej konsumpcji
Każde życia warte życia? - wizja świata Petera Singera
Rzeczywistość (nie)wirtualna
Czy naszym życiem rządzi Przypadek? (tym razem film Krzysztofa Kieślowskiego)
Co z tym pokoleniem “nic”?
Wreszcie - KTO planuje działać dalej. Poniżej dotychczas poufny “protokół” z jednego z ostatnich naszych spotkań czerwcowych. Burza mózgów, a pośród wypowiedzi wszelakich liczne perełki z pomysłami ocierajacymi się o genialność
co zamierzamy.pdf